Polskie zimowe problemy

ski-jump-423733_1280Ostatnie lata w polskim sporcie to coraz większe znaczenie innych dyscyplin zimowych, niż te klasycznie kojarzone z zimą w polskim wykonaniu. Nasze reprezentacje skoczków narciarskich przyzwyczaiły kibiców od wielu lat do rywalizacji na najwyższym poziomie, dzięki czemu oglądalność tej dyscypliny w Polsce, a przez to i udział sponsorów, nadal są bardzo wysokie. Coraz częściej pojawiają się jednak sukcesy w dyscyplinach nie kojarzonych z naszą narodową siłą, jak chociażby w łyżwiarstwie szybkim. Chociażby sam brak profesjonalnego toru do treningu łyżwiarstwa szybkiego, skazywał dekadami jakiekolwiek polskie próby zbudowania kadry panczenistów na niepowodzenia. Dopiero odniesienie sukcesu przez Zbigniewa Bródkę i wygranie złotego medalu na niedawnej olimpiadzie zimowej w rosyjskim Soczi, przyspieszyło pewne działania samorządowców w kierunku wybudowania tego długo wyczekiwanego obiektu.

Wciąż jednak ciężko jeden obiekt spełniający normy europejskie czy światowe, uznać za wystarczające zaplecze infrastrukturalne do trenowania danej dyscypliny w profesjonalnych warunkach. Tym bardziej, że aby wejść na pewien poziom, trzeba regularnego odbywania szkoleń, zgrupowań, sparingów i innych form zajęć, rozgrzewek, z wieloma różnymi sekcjami i grupami wiekowymi. Jeden obiekt nawet w województwie, to dopiero minimum, aby móc faktycznie zaplanować i przeprowadzić jakiś projekt wprowadzania juniorów do danej dyscypliny sportowej – zaplecze wymaga jednak nie tylko odpowiednich zdolności organizacyjnych. Problemem w przypadku Polskiego Związku Łyżwiarstwa, od samego początku były bardzo znikome możliwości finansowe. Brak strategicznego wsparcia i finansowania poważnych sponsorów uniemożliwia często realizowanie tych kluczowych zadań. Sponsorzy zaś przeważnie pojawiają się dopiero wraz z sukcesami czy pierwszymi gwiazdami, gdy jest zainteresowanie medialne jest także i kapitał, a to sprzyja dalszemu wzrostowi danej dyscypliny.

Te sporty, w których nie udaje się Polakom regularnie odnosić zimowych sukcesów, są skazane niemal na zerowe zainteresowanie państwa i minimalne wsparcie prywatnych inwestorów. Przez to w kraju naszej strefy klimatycznej, trudno wyobrazić sobie tworzenie profesjonalnych klubów i dobrze zorganizowanej reprezentacji, a to uniemożliwia rywalizowanie z potęgami konkretnych dyscyplin w najmniejszym nawet stopniu. Nawet wielce utalentowane jednostki pozbawione odpowiedniego wsparcia logistycznego, właściwego smarowania nart, planowania noclegów i podróży, wymyślania diety i opracowywania planu treningowego – nie da się odnieść sukcesu.

Nawet jeśli wysiłek na trasie podejmuje tylko jeden zawodnik, a tak jest chociażby w biegach narciarskich, to ostatecznie na sukces i porażkę danego zawodnika wpływa niewidzialna na trasie ciężka praca całego zespołu. Jego ograniczenia finansowe i technologiczne znacząco podnoszą poprzeczkę zawodnikowi, który w innym kraju otrzymałby kilkukrotnie większe wsparcie ze strony federacji, zainteresowanie mediów i sponsorów – a w takich warunkach wyhodowanie kolejnego multimedalisty i mistrza zimowej dyscypliny wcale nie jest trudne.

Warunki do uprawiania sportu

Bez wątpienia są więc kraje, które poniekąd przez samą swoją historię, tradycję oraz położenie geograficzne, są do określonych rywalizacji zdecydowanie lepiej przygotowane. Nieodłącznym elementem przygotowania się do prawie każdego odpowiednio wyczerpującego sezonu zimowego, są zgrupowania wysokogórskie. Wiele z tras biegowych lub zjazdowych, na których później w trakcie sezonu spotykają się zawodnicy z czołówki, położonych jest także na dużej wysokości, co stwarza nieprzygotowanemu organizmowi zdecydowanie większe trudności. Dlatego prawidłowa adaptacja w takich warunkach jest kluczem do właściwego wejścia w trudny sezon, bez względu na to, czy mowa o zjazdach alpejskich, freestyle, czy bieganiu na nartach. Ze względu na zupełnie inny poziom rozrzedzenia powietrza na wysokościach, kompletnie inaczej zachowuje się organizm każdego zawodnika, więc takie zgrupowania niejednokrotnie przed docelowymi imprezami w sezonie organizują sobie chętnie przedstawiciele innych, bardziej letnich dyscyplin sportu, z piłką nożną na czele.

Odniesienie sukcesu w zjazdach narciarskich, gigantach czy supergigantach, wymaga wielkiej praktyki, odwagi, koncentracji, znajomości trasy. Przede wszystkim jednak niesamowitej techniki zjazdowej z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę, a to oznacza konieczność trenowania w ściśle przygotowanych do tego warunkach, na zamkniętych stokach. Takie warunki dostępne są tylko dla osób, które mogą trenować chociażby w Alpach. To w Europie absolutnie miejsce numer jeden na trenowania najróżniejszych dyscyplin zimowych, więc w sposób zupełnie naturalny Włosi, Austriacy czy Francuzi oraz Niemcy, mają do tych gór niemalże otwarty dostęp. Mogą więc z amatorskiej i profesjonalnej infrastruktury zimowej korzystać w pierwszej kolejności, niekiedy w sposób uprzywilejowany czy zdecydowanie tańszy. Lepsze kluby czy dobre federacje naturalnie posiadają własne zamknięte ośrodki, w których z powodzeniem przygotować można się do absolutnie każdego zjazdu, przejazdu czy innej rywalizacji.

Norwegowie czy ogólnie Skandynawowie, to przedstawiciele zupełnie innego nurtu myślenia – są to społeczeństwa bardzo naturalistycznie żyjące. Ze względu na swoje położenie i uwarunkowania pogodowe, wykorzystywanie nart w życiu codziennym jest tam całkowicie zrozumiałe i nawet najmłodsi masowo zakładają tam narty biegowe i klasyczne, na co dzień. Dzięki temu już w wieku juniorów rywalizacja w lokalnych turniejach i zawodach biegowych, nawet tych rangi całkowicie amatorskiej lub półprofesjonalnej – przerasta zdecydowanie poziom możliwy do zaobserwowania wśród analogicznych roczników krajów środkowej Europy. Wszystko to w sposób oczywisty przekłada się na możliwość dominacji danego państwa w określonej dyscyplinie – to że Norwegowie absolutnie nie mają sobie równych w biegach narciarskich nie oznacza jeszcze wcale, że będą równie dobrzy w kombinacji norweskiej czy biathlonie. Jeśli bowiem do jednej czynności, jaką jest bieg na nartach, dołączy się drugi sprawdzian wydolności i sprawności technicznej, jak skoki narciarskie albo strzelanie do celu – rywalizacja znów ulega przetasowaniu i w międzynarodowym rankingu ponownie zajść mogą poważne zmiany. Dla sportu zawsze jest to bardzo korzystne, gdyż jak pokazuje właśnie sytuacja komercyjna biegów narciarskich – dominacja jednego państwa na dłuższą metę całkowicie psuje potencjał widowiska sportowego i zmniejsza atrakcyjność reklamową i medialną całej dyscypliny.

Dodaj komentarz